poniedziałek, 30 lipca 2012

2MIN


 Mój kochany. Delikatny, słodki Maknae.

Leżysz obok mnie, wtulony we mnie.

Czuję Twój ciężki oddech na skórze, Twoje ciepłe dłonie, które dotykają moje rozgrzane ciało.

                - Hyung. – słyszę Twój cichy, zachrypnięty głos. Podnosisz się i patrzysz na mnie.

                - Słucham Minnie. – głaszczę Cię po włosach, zachwycając się ich miękkością.

                - Dlaczego tu jest tak ciemno i zimno? – Twój ton był przyjemny dla mych uszu.

Okryłem Cie kołdrą, przytulając mocno do siebie ponownie, po czym zapaliłem lampkę. Podniosłeś głowę i spojrzałeś na mnie swoimi dużymi, zełzawionymi oczami.

                - Minho-hyung. – wyszeptałeś ponownie, po czym odkaszlnąłeś.

                - Co się stało Maknae? – odgarnąłem Ci grzywkę z czoła i sięgnąłem po ręcznik, który leżał  na szafce nocnej, po czym starłem pot i łzy z Twojej twarzy.

                - Przepraszam Cię. – przegryzłeś delikatnie dolną wargę i opuściłeś głowę w dół.

                - Za co? – niedowierzałem.

                - Znowu przeze mnie nie spisz.. – zaśmiałem się.

                - Minnie, daj spokój. Każdemu zdarza się mieć koszmary.

                - Ale minęło tyle czasu, a to nadal nie daje mi spać!

Zajrzałem wstecz. Dobrze pamiętałem o czym mówił Maknae. 

Kilka miesięcy temu, gdy wracaliśmy ze wspólnego wypadu zdarzył się wypadek. Ja pamiętam jedynie błysk świateł i ciemność. Po przebudzeniu w szpitalu okazało się że kierowca naszego busa przejechał na pomarańczowym świetle w ostatniej chwili i wjechała w nas cysterna która wymknęła się spod kontroli facetowi po 40-stce. Prócz naszego busa, staranował jeszcze kilka mniejszych aut. Najgorszą wiadomością z tego wszystkiego było to, że nasz kochany Jonghyun zginął. Taemin i Bling Bling kochali się i byli oficjalnie ze sobą od grudnia 2010r. Niespełna rok później Kim odszedł. Walczyli o jego życie przez dobę, ale nie udało się..

 SHINee się rozpadło, Taemin załamał się do tego stopnia, że był na przymusowym leczeniu. Gdy wyszedł z ośrodka ponownie zamieszkaliśmy razem w czwórkę po drugiej stronie miasta.

 Nadal wszyscy rozpoznają nas na ulicach, ludzie proszą o autografy, zdjęcia. Dostaliśmy nawet prośbę o powrót od SM. Odmówiliśmy, bo każdy z nas wiedział że po stracie JJonga nie damy rady pociągnąć od nowa zespołu na szczyt. Poza tym ta tragedia zmieniła nas na dobre. Może i nie daliśmy o sobie w jakiś sposób zapomnieć, ale brakowało nam już tej iskry w oczach, tego zapału i zachwytu.



Przytuliłem go mocno do siebie i ucałowałem jego ramię.

                - Mi też to nie daję spać. Ale Ty cierpisz jeszcze bardziej, bo kochałeś go podwójnie. Odeszła w sumie najważniejsza osoba w Twoim życiu przez nie uwagę idiotów i nieostrożności Boga. – Maknae wtulił się we mnie mocno i rzekł cicho:

                - Tak bardzo chciałbym cofnąć czas.

                - Nie da się cofnąć czasu, ale uwierz mi że gdybym miał taką moc, to zrobiłbym wszystko zebyś był szczęśliwy tak, jak kiedyś.

                - Dziękuję Hyung! – pocałował mnie w policzek i wyszeptał. – Kocham Cię Minho.

Uśmiechnąłem się gdy to powiedział. Miałem świadomość że chłopak nie kocha mnie w ten sposób jak ja jego, ale teraz nie miało to znaczenia. Nie chcę go obarczać sobą po śmierci Jonghyun’a.

                - Ja Ciebie też kocham Taemin. Śpij już Kociaku. – powiedziałem cicho i objąłem go mocno.



JongTae

przepraszam za opóźnienia, ale miałam problem z dostępem do swojego kochanego laptopa >.<

nie zabijajcie mnie proszę!


i wybaczcie że tak krótko, ale mam ochotę ciągle coś zmieniać.
teraz JongTae, a zaraz 2MIN. 
miłego czytania Kochani <3


***



*piękny poranek*
W całym domu dało się słyszeć głośny krzyk. Ktoś zaczął bardzo mocno tupać schodząc po schodach.
                - Zabiję, zatłukę, sklonuję, zabiję ponownie i zakopie. – mruczał pod nosem blondyn.
Nagle ktoś z impetem na niego wpadł.
                - UWAŻAJ JAK LEZIERZ! – krzyknał zdenerwowany.
                - Przepraszam Hyung. – powiedziała cicho osoba, z którą się zderzył.
Blondyn zobaczył Kibuma, który stał ze spuszczoną głową i wzrokiem wbitym w swoje puchowe kapcie. Poklepał go po ramieniu i powiedział
                - Nic się nie stało, tylko uważaj następnym razem. – chłopak od razu złagodniał. Młodszy Kim uśmiechnął się szeroko i spytał:
                - Jongie, co się stało?
                - Wiesz, jak bardzo nie lubię, gdy ktoś tyka mi moje rzeczy, prawda? – młodszy kiwnął głową na znak że rozumie. – Więc wyobraź sobie że ktoś o tym zapomniał.
                - Kto śmiał zadzierać z lwem? – zaśmiał się klucznik.
                - Nasz kochany Maknae, bo tylko on lubi doprowadzać mnie do białej gorączki. – najeżył się, prychając cicho. W odpowiedzi usłyszał  śmiech.
                - A co zniknęło tym razem? – dopytywał szatyn.
                - To nie jest byle co Key.. To moja limitowana edycja lakierów do włosów z Ameryki. - Kibum złapał się za głowę. Wiedział że ich złoty tancerz zostanie dzisiaj rozwalony na części pierwsze.
                - Chodź lepiej do kuchni Bling, zrobię Ci herbatę, odpoczniesz.. – blondyn został siłą zaprowadzony do pomieszczenia.
Stanął przy ścianie na którym wisiało ich wspólne zdjęcie. Delikatnie dotknął je opuszkami palców i po chwili poczuł jak Key przytula się do jego boku.
                - Kiedy to było?
                - No jakiś rok temu.
                - Dokładnie 9 maja 2009roku. – usłyszeli kolejny głos. Odwrócili się i zobaczyli jak ich lider wchodzi zataczając się lekko.
                - Jinki! – szatyn natychmiast podszedł do starszego Lee. – Jak się czujesz?
                - A jak mam się czuć, bo libacji alkoholowej z Siwonem w roli głównej? – zaśmiał się lider i  złapał się za głowę. Syknął cicho, po czym usiadł przy stole. – Reszta śpi?
                - Taemin bierze prysznic, a Minho jeszcze śpi. – odpowiedział Jonghyun i usiadł obok niego czekając na zbawienny napój przygotowywany przez Kibuma.
                - I po co było tyle pić? – blondyn zaśmiał się.
                - Idź do Siwona i nie pij, to tak jakbyś poszedł na koncert i nie śpiewał – nierealne! – Onew skrzywił się.
Chwile później cała trójka siedziała i piła ciepłą herbatę. Siedzieli w ciszy rozkoszując się płynem rozlewającym się po ich organiźmie.
                - Annyeong. – w progu stanął Maknae. Key prawie wypluł z ust herbatę, a Jonghyun spiął wszystkie mięśnie.
                - Co się dzieje Jongie? – spytał ledwo kapujący Onew spoglądając na chłopaka, który odsuwał powoli krzesło patrząc na Taemina.
                -JA GO ZABIJE! ZADŹGAM, POWIESZE, ROZNIOSE, POTNE, SPALE I WYRZUCE! – młody Lee natychmiast pognał na górę, a głowny wokalista SHINee za nim, bijąc wszystko, co mu stawało na przeszkodzie.
                - Ale co się stało? – spytał ponownie Onew, a Kibum tylko pokręcił głową.
***
Taemin wbiegł do swojego pokoju, ale nie zdążył zamknąć drzwi. Jonghyun wpadł za nim i zamknął drzwi na klucz.
                - Teraz już nie uciekniesz. – powiedział i rzucił tancerza na łóżko. Po chwili siedział na nim okrakiem i łaskotał go po całym ciele. Młodszy krzyczał, wyrywał się, ale po dłuższej chwili płakał ze śmiechu. W końcu Jonghyun miał dość męczenia chłopaka i położył się obok niego. Widział jak ledwo oddycha i niezdarnie odgarnia włosy z twarzy.
                - Przepraszam.. Cię.. Hyung.. za te.. lakiery. – wysapał Taemin i przytulił się do jego boku.
                - Dostałeś już wystarczającą kare, przeprosiny przyjęte. – Kim poczorchał go po głowie i zaśmiał się.

Nagle Lee odzyskał siły i rzucił się na kolegę. Szamotali się dopóki starszy nie zaplątał się w pościel i nie zetknął się ustami z wargami młodszego. Oboje zamarli, lecz po chwili Taemin zacisnął palce na karku Kima i zaczął go zachłannie całować. Jonghyun po chwili odwdzięczał mu się tym samym. Pociągnął go do pozycji siedzącej i usadził go sobie na kolanach podciągając jego koszulkę. Gdy jego dłonie prawie rozerwały koszulkę rudowłosego usłyszał telefon. Ten zrzucił go z siebie i wyleciał z pokoju trzaskając drzwiami. Westchnął ciężko i odebrał przeklęty telefon wciąż myśląc o różanych wargach swojego przyjaciela..

czwartek, 26 lipca 2012

wyniki.

tak więc wygrał JongTae, drugie miejsce ma 2MIN.
te dwa pairingi pojawią się jutro lub pojutrze.
mam nadzieję, że poczekacie cierpliwie.

dziękuję wszystkim za głosy. :3
i pozdrawiam serdecznie czytelników. :3

czwartek, 19 lipca 2012

DARAGON - one shot.


obiecuję że na dniach będzie JongKey ;3
miłego czytania mych smutnych wypocin.
i dziękuję Wam za miłe komentarze <3




Siedział na parapecie spoglądając na ciemne niebo. Słońce już dawno zaszło, oddając miejsce księżycowi, który pięknie komponował się z gwiazdami. Nie miał pojęcia ile tu siedział, nie wiedział ile papierosów wypalił i ile alkoholu wlał w swoje blade ciało. Jego blond grzywka była spięta dużą, czarną spinką, a jego wyraz twarzy pozostawał bez zmian – lekko uchylone oczy, kąciki ust skierowane ku dołowi, resztki makijażu zostawiły na jego policzkach zdradzieckie ślady po płaczu. Zamknął się w pokoju zaraz po powrocie z występu i nie myślał nawet o wyjściu z niego. Wiedział że to nieodpowiedzialne z jego strony, ale miał to gdzieś. Liczyło się dla niego to, co zakończyło się jeszcze tego samego dnia. Oparł głową o zimną szybę i westchnął.
*FLASHBACK*
Leżał na kanapie i czekał na nią. Marzył tylko o tym, by wtulić się w jej ciepłe ciało i poczuć ten charakterystyczny zapach. Zauroczył się w niej gdy nagrywał z nią piosenkę na swój solowy album. Po ich pierwszym wspólnym występie wziął ją do garderoby i powiedział jej to, co układał sobie od kilku miesięcy – że jest dla niego kimś bardzo ważnym, że mimo wszystko chce z nią być. Ona była zdziwiona, ale odpowiedziała tym samym. Od tamtej pory tylko ich najbliżsi wiedzieli o ich rzekomym związku. Jednak mimo wszystko nie chcieli by nawet oni ich widzieli. Żyli tak prawie 3 lata. Przeżyli ze sobą wiele cudownych chwil – od zwykłych spacerów, po magiczne chwile uniesienia. Jego wybranką była Sandara Park – 4 lata starsza dziewczyna, członkini zespołu 2NE1. Urocza brunetka z pięknym głosem. Była to pierwsza dziewczyna którą się tak zachwycał. Z początku była to tylko przyjaźń, ale te godziny spędzone w studiu sprawiły, że poczuł coś więcej. Uświadomił sobie że jego świat bez niej nie jest tak kolorowy i tak cudowny. Ona nauczyła go wielu rzeczy i przede wszystkim zmieniła jego pogląd na pewne sprawy. Teraz Kwon JiYong – bo to o nim mowa – był wartościowym facetem, z mnóstwem pomysłów. Nie chodził już tak często do klubów, ale nadal pił alkohol ze swoim zespołem w dużych ilościach, choć już nie tak często. Każdą wolną chwilę spędzał z Darą w studio, albo zaszywali się w swoich pokojach. Zwykle wtedy wyłączali telefony i robili ewentualne zapasy, jak zapowiadała się wspólnie spędzona noc. Nie liczył już nawet ile razy tak było – ile razy potrafili romawiać przez większość dnia i całą noc. Albo jak przez większość nocy uprawiali namiętny seks, który zwykle zostawiał swoje ślady w postaci śladów paznokci na plecach lub ust w okolicach karku i ramion. Pamiętał nawet ten ferelny dzień, gdy miał zdjąć z siebie koszulkę na potrzeby występu, a noc wcześniej Dara zostawiła na nim krwawe ślady. Wtedy zabandażował się cały i chodził tak przez 2 dni. Pamiętał jak przepraszała go na kazdym kroku. Wtedy ściskał jej dłoń, albo przytulał ją mocno. Gdy ktoś pytał ich o relacje między sobą, uśmiechali się i mówili że to wszystko dla fanów i że są przyjaciółmi z jednej wytwórni. Wszyscy wierzyli, bynajmniej tak sądził. I teraz, gdy mijał im już 33 miesiąc bycia razem, dostał sms’a od swojej Noony z prośbą o spotkanie. Miał nadzieje że miało to związek z ich miesięcznicą. 20 minut przed rozpoczęciem ich kolejnego występu w telewizji usłyszał jak ktoś cicho puka do jego garderoby. Wstał, poprawił włosy i podszedł do drzwi. Stała w nich Noona ubrana w luźną białą bluzkę z nadrukiem i czarne legginsy. Miała włosy związane w kucyk. Wpuścił ją do środka, a ona przytuliła go mocno bez ostrzeżenia. Nie wiedział co się dzieje, ale odwzajemnił to. Nagle poczuł jak Dara popycha go na ściane i całuje jego usta zachłannie. Oddał pocałunek z taką samą mocą przytrzymując jej kark. Po kilku minutach ona oparła swoje czoło o jego i zaczęła głośno oddychać.
                - Co się stało Noona? – wyszeptał, patrząc na nią.
                - Musimy porozmawiać. – odpowiedziała równie cicho, a on poczuł się jakby ktoś oblał go zimną wodą.
                - To może usiądźmy. – zaproponował i poprowadził ją na kanapę. Usiadła i splotła palce kładąc je na kolanach. – Powiedz mi, co się dzieje?
                - GD.. Ja już tak dłużej nie mogę. – spuściła głowę, a on wbił się głębiej w siedzenie.
                - Jak nie możesz?
                - Nie mogę żyć ukrywając się przed światem. Wszyscy i tak już powoli nie chwytają naszych kłamstw że to dla fanów. Sądze że lepiej będzie, jak po prostu zakończymy nasz związek tu i teraz. Bynajmniej na jakiś czas. – podniosła głowę i zobaczył łzy w jej oczach.
                - Dlaczego? Kiedy do tego doszłaś? – powiedział po chwili ciszy.
                - Gdy zobaczyłam w internecie jak ktoś nagrał nas, gdy spacerowaliśmy w nocy. Nawet mimo dobrego kamuflażu ludzie wiedzą że to my. Będziemy mieć kłopoty..
                - To wolisz to wszystko zostawić, bo kłopoty, tak? Chodzi Ci o sławę? – ciśnienie w nim wzrosło. Spodziewał się czegoś innego po dziewczynie, która tyle go nauczyła.
                - Jak śmiesz?! – wstała i spojrzała na niego gniewnie.
                - Gdyby tak nie było, to byś tak nie zrobiła! Albo może łatwiej będzie jak mi powiesz że kogoś masz i po sprawie. – żachnął się.
                - Tak.
                - Co „tak”? – spytał zdezorientowany.
                - Mam kogoś.. – teraz to on wstał i wbił w nią wzrok.
                - Mówisz to, bo ja tak powiedziałem, czy naprawdę kogoś masz?
                - Naprawdę kogoś mam..
                - Zdradziłaś mnie.. ? – nie dowierzał. Jego Noona, jedyna dziewczyna która tyle dla niego znaczyła zrobiła takie coś. Słyszał o takich przypadkach, ale nie sądził że to prawda.
                - Nazwij to jak chcesz. Zakochałam się po prostu.
                - Kto to? – cofnął się o krok ale nie urywał kontkatu wzrokowego.
                - Ten latynos, tancerz z naszej wytwórni. – nie wytrzymał.
                - Czyli to koniec tak?
                - Przepraszam.. – chciała podejść i przytulić go, ale on cofnął się i rzekł.
                - Nie dotykaj mnie. Lepiej będzie jak przez jakiś czas nie będziemy się widywać. Nie zniosę tego wszystkiego. – zaczął iść tyłem w kierunku drzwi. Złapał kurczowo koszulkę w okolicach serca i gdy poczuł klamkę na plecach, odwrócił się i wybiegł.
Nie patrzył gdzie biegł, chciał by to ustało. Wszystko w nim pękło, ale wiedział że za 7 minut występ i nie może płakać. Poszedł umyć dłonie i stanął pod sceną, zakładając słuchawkę. Odebrał swój ukochany biały mikrofon i poczekał na resztę zespołu. Gdy zobaczył jak idą i śmieją się, odwrócił twarz w stronę schodków.
                - GD, wchodzisz pierwszy. Zaczynacie od „Fantastic Baby”, później „Blue” i na koniec „Haru Haru”. – posłuchał się wskazówek i chwile później usłyszał w swojej słuchawce odliczanie. Wbiegł na gorę i odchrząknął. Równo z pierwszymi nutami „Fantastic Baby” wyszedł na dębową scenę. Usłyszał piski fanów i na jego twarzy pojawił się uśmiech. Po części był on prawdziwy, bo cieszył się zawsze, gdy słyszał jak ludzie go uwielbiają. Był w swoim żywiole. Wygłupiał się z każdym ze swoich Hyungów i na koniec pozwolił by SeungRi wskoczył mu na plecy. Chwile później uslyszeli „Blue” i zmienili nastrój na bardziej melancholijny. Gdy przyszedł czas na „Haru Haru” nie ograniczał się. Pod koniec występu zobaczył jak Dara staje tam, gdzie on kilkanaście minut temu. Spojrzał na nią, po czym upadł bezwładnie na kolana i zaczął płakać.
„Oh girl.. I cry, cry.
You’re my all, say goodbye, bye.
Oh my love.. Don’t lie lie.
You’re my heart, say goodbye..”
Wyszeptał ostatnie słowa i zamknął oczy. Tłum skandował „GD, GD..” ale jego obchodziło tylko to, z czego zdał sobie sprawę. Chłopaki podnieśli go i otarł łzy, kłaniając się tłumowi. Zszedł ze sceny wlokąc się za TOP’em. Widział że Dara chciała coś powiedzieć, ale powstrzymał ją podniesieniem dłoni. Zobaczył jak CL czeka u stóp schodków. Podszedł do niej, a ona przytuliła go mocno. Zaczął płakać jeszcze mocniej. Słyszał że chłopaki pytają jej co się stało. Usłyszał jak ktoś krzyczy „2NE1, za 30 sekund wchodzicie” Puścił CL i powiedział
                - Wszystko runęło. – starła z policzków jego łzy i powiedziała cicho.
                - Napiszę do Ciebie po występie i jutro wpadnę do Ciebie. Trzymaj się JiYong, będzie dobrze. – pocałowała go w policzek i oddała w ręce Taeyang’a, który zacisnął dłoń na jego ramieniu i pociągnął go w stronę garderoby. Tam zmył z siebie makijaż, ochlapał twarz zimną wodą. Nie patrzył  w lustro, bał się. Przebrał się w cieplejsze ciuchy i usiadł na kanapie i tępo wpatrywał się w podłogę. Jakiś czas później zobaczył tancerza, który usiadł na podłodze przed nim.
                - Ja chcę do mojego GaHo. – rzekł cicho lider.
                - Jutro rano go przywiozą. Chodź już, czas do domu. – podniósł go i wyszli z pomieszczenia.

Gdy zobaczył że kolejna butelka z whisky jest pusta wstał z parapetu prostując obolałe mięśnie. Alkohol i fajki zrobiły swoje. Padł jak długi na puszysty dywan. Wstał po chwili otrzepując się z niewidzialnego kurzu. Złapał się ramy łózka i kilka minut później leżał już na łóżku. Spojrzał w telefon. Miał nieodebrane połączenia i kilkanaście wiadomości. Zobaczył wiadomość od Dary. Po wielu trudnościach odczytał ją
                „Wybacz mi proszę”
Odpisał tylko
                „ I need You baby, I’m not a monster”
Wiedział już że wymyślił kolejny hit Bangów, ale o tym chciał myśleć dopiero rano. Zablokował telefon i chwile później padł ze zmęczenia

piątek, 13 lipca 2012

2MIN - one shot

One shot, jako taki przerywnik. Cała historia z Bangami zginęła przez zniszczenie dysku. Muszę pisać wszystko od nowa, więc wybaczcie mi że tymczasowo będzie coś innego. 

Co do one-shota, to wyszedł taki dziwny. Pisany kilka miesięcy temu w zeszycie na szybko, więc nie chciałam go zmieniać już. 

Zapraszam Was do czytania! (:



***



Chłodne, czerwcowe popołudnie. Słońce ukryło się za chumrami. Na przedmieściach Seulu było o wiele ciemniej niż zwykle. Na środku małej łąki siedziało dwóch mężczyzn. Oboje patrzyli przed siebie, a ich dłonie delikatnie się ocierały o siebie. Na pozór biło od nich wielkie szczęście.
                - Hyung, dlaczego? – wyszeptał rudowłosy chłopak. Wydawał się niedowierzać.
                - Nie miałem innego wyjścia Słoneczko, to było konieczne. – brunet siedzący naprzeciwko niego zmarszczył czoło.
                -Ale przecież mówiłem Ci że to nie było konieczne.
                - To czyli wolałeś jak Oppa Cie tykał do tego stopnia, że traciłeś przytomność?
                - Ale Hyung.. – jęknął. – Obiecałeś, że skończysz z tym!
                - No i właśnie skończyłem. – brunet objął go delikatnie, po czym stanowczym ruchem dłoni przyciągnął go do siebie i wyszeptał. – Zrobiłem to dla Ciebie Minnie.
                - Przecież jego ludzie już pewnie wiedzą o tym i coś Ci się stanie! – odsunął go od siebie i popatrzył na niego ze strachem. – Minho, ten człowiek był szychą, on miał pod sobą sztab ludzi! Oni nas zniszczą. – powoli wpadał w histerię.
                - Taeminnie, uspokój się, proszę. – brunet złapał go za ramiona i zacisnął palce na nich.
Poczuł jak chłopak spina mięśnie i powoli się wyrywa. Powalił go na chłodną trawę i przytulił mocno. Młodszy oplótł nogi wokół jego bioder i cicho łkał.
                - Minho, nie chcę Cię stracić. Kibum, Jinki i Amber już polegli. Zostałeś Ty, Jjong i Suli. A jeśli Ty umrzesz, to ja.. ja..  – zaciął się i zaczął płakać. Brunet ostrożnie scałował łzy z jego policzków.
                - Tae, kocham Cię całym sercem. Nawet jeśli przyjdzie mi umrzeć, to z Twoim imieniem na ustach i Twoją twarzą przed oczami!
                - Minho, błagam Cię nie mów tak już! – młodszy chciał go odepchnąć, ale mu się nie udało. Po chwili ciężko dysząć dodał. – Skoro mnie kochasz, to nie mów o śmierci.
                - Lee Taeminie, w tej chwili na mnie spójrz! – głos Minho był stanowczy. – Obiecaj mi, że jeśli mnie zabraknie, zaopiekujesz się resztą!             
                - Ale Minho..
                - OBIECAJ!
                - Obiecuję Kochany! – rudowłosy spojrzał w oczy swojego kochanka i nie zobaczył w nich nic. Były puste. Zamknął oczy, by po chwili poczuć jego wargi na swoich. Jak namiętnie całuje jego różane wargi i pieści jego ciało. Znowu czuł jak mu gorąco i znowu chciał być jak najbliżej bruneta. Było coraz zimniej i ciemniej, ale im to nie przeszkadzało. Po jakimś czasie usłyszeli huk. Huk broni. Chwile później dołączył do tego czyjś krzyk. Minho oderwał się od Taemina i wyszeptał:
                - Znaleźli nas. Wiesz co robić. – pocałował go jeszcze raz i zszedł z niego. Wyciągnął broń z płaszcza, a młodszy wyciągnął telefon i puścił sygnał. Chwile później otrzymał wiadomość zwrotną
                „Pięć minut”
                - Wytrzymamy pięc minut?
                - Tak, ale musisz tu zostać. Jak przyjedzie bus, to biegnij do niego.
                - Dlaczego?!
                - Nie poradzisz sobie, nie masz broni!
                - Hyung, nie! – szepnął rozpaczliwie Taemin.
                - Kocham Cię Minnie, uciekaj. Już! – chcąc nie chcąc, młodszy zaczął powoli czołgać się po trawie. Słyszał że ludzie są coraz bliżej. Gdy zobaczył busa, momentalnie wstał i zaczął biec w jego stronę. Drzwi otworzyły się przed nim i natychmiast do niego wskoczył. Chwile później już była tylko ciemność.
                - Gdzie Minho? – spytał Jjong.
                - Został tam. – rzekł i zaczął płakać. Bus zaczął jechać przez trawę w stronę huków i wrzasków. Oświetlając polane reflektorami widzieli jak kilka pistoletów wystrzeliło serie pocisków w stronę bruneta. Jego ciało bezwładnie upadło, a mężczyźni zaczęli się śmiać..

piątek, 6 lipca 2012

Opowiadanie cz. 2 (BIG BANG)

dodaję drugą część z dedykacją dla Kuro :3



***
O 14 byli już przed nowym domem. Klasyczny biały dom z czerwonym dachem. Gdy TOP wyszedł z busa, on odjechał. Zostali sami w nowym miejscu. Taeyang podbiegł do drzwi i otworzył je. Wszyscy powoli podążyli za nim, zachwycając się spokojną okolicą. Po kolei weszli do budynku, ściągając buty. Daesung zamknął drzwi frontowe i pobiegł w kierunku czarnej, skórzanej kanapy. Dom był urządzony stylowo, lecz bez przesadyzmu.
                - Jak Ci się podoba nowy dom? – czarnowłosy raper podszedł do dziewczyny.
                - Jest bardzo ładnie urządzony, mamy wszystko, co jest potrzebne, jest okej. – uśmiechnęła się nieśmiało i weszła do kuchni. Zobaczyła mahoniowe meble i krzesła z granatowym obiciem przy stole w jadalni, która była połączona z kuchnią. Weszła pewniej do środka i przejechała dłonią po blacie. Rozejrzała się i uchyliła okno, by wywietrzyć pomieszczenie. Dae zrobił to samo w salonie, gdy skończył witać się z kanapą i udał się do kuchni. Seung Ri i TOP poszli na górę, a Taeyang zajął się penetracją łazienki. Yumi wyszła z kuchni i zobaczyła G-Dragona siedzącego na fotelu. Niepewnie zbliżyła się do niego, lecz gdy była blisko, podniósł wzrok. Mimowolnie cofnęła się i usiadła na sofie naprzeciw niego.
                - Stało się coś? – spytał blondyn, uśmiechając się najpiękniej jak potrafił. Zauważył że czarnowłosa zrobiła się czerwona.
                - Nie, nic się nie stało, tylko ja tego.. no.. bo wiesz.. – dziewczynie trudno było dobrać słowa. Chłopak cierpliwie czekał aż ułoży zdanie, nie przestając się uśmiechać. – Wiesz może od czego będziemy zaczynać? – jej głos był cichy.
                - Podejrzewam, że Shon da nam kilka dni na zapoznanie się i przyzwyczajenie się do swojej obecności i w przyszłym tygodniu będziemy zajmować się tekstami i zdecydujesz z kim spośród nas chcesz śpiewać. – blondyn popatrzył jej głęboko w oczy i zapadła cisza. Jej oczy były oazą dla niego.
                - Uhu, żyjecie?! – Tae stanął pomiędzy nimi spoglądając to w jedną stronę, to w drugą.
                - Tak, tak, jest w porządku Taeyang. – ciemnooki zgromił go wzrokiem.             
                - To dobrze! Chodźcie, trzeba zająć pokoje. – pociągnął Ji Yonga i wszedł na górę. Blondyn puścił dziewczynę przodem i udali się krętymi schodami na wyższe piętro. Tae, wchodził i wychodził co chwila z każdego pokoju. Wybrał 3 pokój po lewej stronie.
                - Panie przodem. – GD wskazał jej drzwi. Podeszła do drzwi na końcu korytarza i stanęła oniemiała. Pokój był utrzymany w kolorze błękitu, miał puchaty dywan i białe meble.
                - Ja chcę ten! – pokazała palcem. Raper zaśmiał się i podszedł do niej. Popchnął ją w głąb pokoju i rozdziawił usta.
                - Nono, masz gust Młoda.
                 - Jaka młoda?! Mam 18 lat. – Yumi zbulwersowała się.
                - No ja mam 22, także jesteś młoda.
- Nie prawda!
- Prawda.
- To dyskryminacja! - dziewczyna tupnęła nogą, a blondyn wybuchł śmiechem. Reszta Big Bangów przyleciała do pokoju.               
- O co chodzi? – Maknae rozłożył ręce w geście niezrozumienia.
- Ji Yong mnie dyskryminuje. – spuściła głowę i nadymała policzki.
- GD jak możesz? – TOP ledwo co powstrzymał się od śmiechu.
- No o co Ci chodzi, nie moja wina, że urocza Yumi ma dopiero 18 lat. – blondyn powoli opanowywał się.
- Ile?!
- No 18.. – dziewczyna spojrzała na nich niepewnie. – A coś myślał? – dodała patrząc wrogo na rapera.
- Myślałem że masz z 20 lat, a tutaj proszę.. jesteś młodsza nawet od naszego Maknae.
- No i dobra no. – tupnęła drugi raz i pisnęła cicho, a wszyscy wybuchli gromkim śmiechem.  – Strasznie śmieszne, paszał won mi stąd, muszę się ogarnąć, a kysz! – zaczęła ich wypychać po kolei z pokoju i zamknęła drzwi na klucz.
- Jejku, jaki foch. – Tae zachichotał, a reszta mu zawtórowała.
- Oj te dziewczyny.. – westchnął Seung Ri.
- Dobra, my tu gadu gadu, a jest przed 15, wypadałoby obiad zrobić. – rzekł TOP i zszedł na dół.
- Czekaj, pomogę Ci! – krzyknął Daesung i zbiegł za nim.
- Dobra, ja idę się ogarnąć. Widzimy się na obiedzie. – Lider przybił każdemu piątkę i udał się do swojego pokoju. Wybrał ten, który był utrzymany w bordowych barwach, tuż obok pokoju Yumi. Otworzył okno i zaczął się rozpakowywać.
***
-To co robimy na obiad?
- Myślałem że masz jakiś pomysł..
- Ja?! Przecież to ja ostatnio wymyślałem, teraz Twoja kolej!
- To może Sondage Cook? – spytał Choi.
- Dobra, to dzielimy się pracą pół na pół i w miedzy czasie nakryje się stół. – Daesung uśmiechnął się i rozpoczęli prace, która chwilami była przerywana ich wesołymi krzykami i śmiechem.
***
Odetchnęłam z ulgą, gdy pozbyłam się chłopaków z pokoju. W końcu miałam chwile dla siebie. Nigdy nie czułam się dobrze w towarzystwie tylu chłopaków na raz. Mam teraz dużo czasu, by się do nich przyzwyczaić. Westchnęłam i wyciągnęłam laptopa z torby. Włączyłam ulubioną listę i rozpoczęłam ogarnianie rzeczy. Spódniczki i sukienki do szafy, bielizna do szuflad, bluzki i spodnie na półki, bluzy na wieszak, kosmetyki obok lustra, różne pamiątki i inne drobiazgi porozrzucałam po całym pokoju. Wyrobiłam się szybciej niż myślałam. Usiadłam przy lustrze i zaczęłam poprawiać makijaż. Postanowiłam też, że przebiorę oficjalne rzeczy na coś bardziej wygodnego. Po chwili zastanowienia wybrałam szarą bokserkę, czarne legginsy i bolerko. Psiknęłam się ulubionymi perfumami, a ubrania, w których chodziłam wcześniej złożyłam do walizki. Gdy usłyszałam piosenkę G-Dragona –A Boy, rozległo się pukanie. Podeszłam do drzwi i przekluczyłam je. Otworzyłam je i zobaczyłam w nich właśnie rapera.
- Przeszkadzam? – jego głos był cichy i jakby smutny.
- Nie, wejdź proszę. – otworzyłam szerzej drzwi, pozwalając mu wejść do środka. Usiadł na moim łóżku i zaczął:
- Przepraszam, że Cię wyśmiałem niedawno, nie chciałem żeby to tak zabrzmiało.
- Trochę mnie to wkurzyło, lecz nie jestem już zła na Ciebie. – uśmiechnęłam się podchodząc bliżej. – Mam nadzieję że chociaż zrozumiałeś swój błąd. – dodałam.
- Tak jest! – zasalutował, a ja pacnęłam go w ramie. – Za co to?!
- Za miłość do ojczyzny i zamiłowanie do muzyki. – wystawiłam mu język i usiadłam na dywanie.
- Rozumiem, że to kara za to, co wcześniej uczyniłem? – odpowiedział po chwili zastanowienia.
- Brawo Dragon, szybko kojarzysz. – uśmiechnęłam się. On zrobił to samo i spojrzał mi w oczy. Między nami, kolejny raz tego dnia, zapadła cisza. Dziękowałam Bogu, że usiadłam, gdyż jego wzrok przeszywał mnie na wskroś. Widziałam w nich zainteresowanie i tajemniczość. Miał niesamowicie piękne oczy jak na Koreańczyka. I miał idealnie zrobiony makijaż. Nawet nie zauważyłam jak zmienił miejsce i siedział naprzeciwko mnie. Ręce miał ułożone na kolanach, siedział po turecku. Jego blond grzywka opadała na jedno oko lekko, co dodawało mu uroku.
- Bardzo lubisz tą piosenkę? – jego melodyjny głos wyrwał mnie z transu.
- A Boy? – kiwnął głową. – Bardzo często, jest bardzo fajna. Jedna z niewielu, która zawładnęła moim sercem na stałe. – wyrzucałam z siebie słowa z prędkością muchy w smole.
- Cieszę się, że Ci się podoba. Ona akurat mi wyszła.
- Wszystkie Twoje piosenki są fajne, ale niektóre lubię mniej, niektóre bardziej.
- Dziękuję za komplement. – obdarzył mnie uśmiechem.
- Dlaczego zdecydowałeś się na solową karierę? – zawsze chciałam zadać mu to pytanie. Zdziwił się trochę, ale odpowiedział:
- Wytwórnia dała mi szansę, więc postanowiłem spróbować. Mam też duet z TOP’em, ale to wiesz, prawda?
- Tak, słuchałam Waszych wspólnych piosenek już nie raz.
- O, widzę że znasz nas trochę.
- Śledzę Was dogłębnie od debiutu, ale to szczegół. – zawstydziłam się lekko.
- Serio? – blondyn zaśmiał się.
- Taak, jestem Waszą wielką fanką, ale nie obnoszę się z tym tak bardzo.
- Czyli rozumiem, że nie jest to żaden fangirlizm ani nic? – lekko się odsunął ode mnie.
- Nie, oczywiście że nie jest. – zaprzeczyłam szybko.
- Cieszę się z tegoż powodu.
- Czekaj czekaj.. – złapałam się za głowę. - .. sugerujesz, że masz dość bądź że nie lubisz fanek, które skaczą na Ciebie i krzyczą że Cie kochają, albo coś? – nie mogłam w to uwierzyć.
- Nie, nie do końca o to mi chodzi. – odetchnęłam.
- Więc o co? Przepraszam, że tak pytam, ale jak się rozkręcę, to trudno mi przestać. – spuściłam głowę. Poczułam jego dłoń na twarzy. Pogłaskał mnie po policzku i wyszeptał:
- To nic, lubię odpowiadać na pytania. – cofnął rękę i kontynuował. – Chodzi o to, że połowa fanek, to rozwrzeszczane, piskliwe panny, które zrobiłyby dla nas wszystko. Może dziwnie to zabrzmi, ale zawsze chciałem spotkać osobę, która nas uwielbia, ale nie piszczy i nie rzuca się na nas.
- Twoje marzenie się spełniło, objawiłam Ci się poniedziałkowego południa. – powiedziałam podniosłym głosem i wybuchnęłam śmiechem. On również się zaśmiał. Usłyszeliśmy z dołu głos TOP’a, który oznajmiał, że obiad już jest. Wstałam, zamknęłam laptopa. Odwróciłam się i zobaczyłam Ji Yonga kilka centymetrów od siebie. Wpatrywał się we mnie i położył mi dłonie na ramionach. Zadarłam głowę i ponownie wtopiłam się w jego ciemne tęczówki.
- Dragon.. Musimy iść na dół. – dotknęłam jego twarzy i przejechałam palcem od skroni po brodę. Przymknął oczy i puścił mnie. Nie czekając na niego zeszłam na dół.